
Pisałam Ci na gg, ale tutaj również napiszę, aby inni wiedzieli, że to nie jest dobry pomysł xD
A więc... To opowiadanie jest beznadziejne pod względem stylistycznym, gramatycznym i kompozycyjnym i w ogóle. Pisałam wtedy tak strasznie, że aż sama się łapię za łeb, kiedy to czytam. Jednym słowem tragedia, aż się gitara Slasha roztroiła chyba. A nie chce mi się poprawiać, więc... Niestety, ale nie xd Jednak, jeśli ktoś chce poczytać coś lepszego ode mnie to zapraszam na moje dwa blogi:
www.krwawe-spojrzenie.blog.onet.pl
www.blade-of-justice.blog.onet.pl
Są to dwa fanfic-i. Pierwszy jest z serialu Supernatural, a drugi z Assassin's Creed. Może się spodoba, nie wiem. Póki co mam mały zastój, bo czasu brak xd
Btw. Kimiko, może wyślij to do Nowej Fantastyki, czy cuś? : D Pewnie by się im tam spodobało.
Kurczę wreszcie przeczytałem... To zarąbiste dostajesz + Ale zaskoczony byłem mocno zakończeniem.
Kurde, temat sprzed roku, ale żałuję, że Kimiko nie zrobi ciągu dalszego : D Genialne, po prostu genialne. Jedno z najlepszych opowiadań, jakie w ostatnim czasie przeczytałam. A, że lubuję się w horrorach i kryminalistyce, to opowiadanie zyskało kolejne plusy Czytam dużo horrorów, ale ten był inny. Pisz dalej, masz naprawdę talent.
Dla zainteresowanych zamieszczam blogi mojej siostry:
- "Umarli często nie chcą odejść" http://margaret-story.blog.onet.pl/
- "Młodość Lily i Jamesa Potterów" http://mlodosc-lily-i-jamesa.blog.onet.pl/
Jak się człowiek nudzi, to się człowiekowi chce. Po za tym uwielbiam pisać, wymyślanie zupełnie nowych historii to jest coś niesamowitego!
Ło jej, wczułam się za bardzo xD
chciało Ci sie ?
No Hellsingiem zajechałam, bo oglądałam akurat i tak jakoś historia się potoczyła. Ale myślę, że wyszło to na dobre... No.
A co do Matrixa ... Aż tak nie szaleję za tym, ale .. może. Nigdy nic nie wiadomo xD.
Noooo Kimczak... kongratulejszyns ! Napisałaś jednak ? : D Już byłem pewien, że zostawisz to w pizdu. Ale nie no, git że jednak dokończyłaś. Ogólnie to bardzo fajna historyjka, ja bym takiej nie wymyślił (mam skłonność do tandetnych opowiastek, przewidywalnych do bólu xd). Ciekawie to wszystko połączyłaś, te dżapańskie zjawy, si es aje i inne wampiry. A i wstawki tego typu:
Kimiko napisał:
- Coś podać ?
- Tak, poproszę herbatę.
- Ile łyżeczek cukru ?
- Jedną.
również dodają smaku xd
ps: Ale z tym hellsingiem ostro pojechałaś
ps2: Tera cuś o masmiksie wymyśl xD
To było zaje*iste!
Po prostu wymaga wydania w twardej okładce, a później ekranizacji!
Gratuluję talentu!
Dziewczyna wpatrywała się w swoich rodziców, nie mogąc wierzyć w słowa jej matki. Jeśli to wszystko jest prawdą to może być nie ciekawie.
- Ale jak to w ogóle się stało ? - spytała Shigure, przenosząc wzrok z matki na ojca.
- Dokładnie nie wiemy. - zaczęła jej matka. - Nie widzieliśmy tego, ale możliwe, że wybiłaś jej oko anteną od komórki. Kiedyś telefony tak wyglądały...
Dziewczyna nie odpowiedziała, tylko wróciła do swojego pokoju. Usiadła na łóżku i spojrzała na części lusterka. Powinna je teraz złączyć, ale co potem. Nie będzie przecież czekała, aż ta Minamo się pojawi. Z zamyślenia wyrwał ją dzwoniący telefon.
- Halo ? - powiedziała nie swoim głosem.
- Dobry, policja. Pani Shigure przy telefonie ?
- Tak, coś się stało ?
- Znaleźliśmy dwa ciała w pani domu. Podejrzewamy, że to pani rodzice.
Shigure od razu rzuciła telefon na łóżko i zbiegła po schodach na dół. W salonie było dużo krwi. Na podłodze leżały dwa ciała, kobiety i mężczyzny, a przy nich dwóch techników, którzy pobierali próbki krwi. Do Shigure podszedł funkcjonariusz policji, mężczyzna w średnim wieku z lekkim zarostem i prawie łysą głową.
- To Ty jesteś w domu ? Jakim cudem nic nie słyszałaś ? - zaczął zadawać pytania.
- Nie wiem... Byłam zbyt zamyślona. Tak w ogóle jak zginęli ?
- Ktoś za...
- Tak już widzę. Ktoś przeciął im tętnice szyjną. A wiadomo kto to zrobił ?
- Nie, ale kiedy tutaj jechaliśmy to jakiś mężczyzna biegł od strony tego domu...
Shigure wypuściła nadmiar powietrza i wyszła z domu. Spojrzała w jedną stronę, później w drugą. Budynek policji znajduje się kilka ulic dalej na prawo od dzielnicy, w której mieszka. Tak więc ruszyła w tamtą stronę. Po kilku minutach w końcu napotkała jakąś osobę na swojej drodze. Była to młoda kobieta. Shigure podeszła do niej w celu zapytania o uciekającego mężczyznę.
- Przepraszam, nie widziała pani może biegnącego mężczyzny od tamtej dzielnicy ?
- Tak, biegł tak szybko jakby przed czymś uciekał. Jak szalony wparował do tej restauracji po drugiej stronie.
Shigure w podzięce uśmiechnęła się i skierowała do owej restauracji. Kiedy już się tam znalazła, zawahała się przez chwile. Nie wiedziała jak ten mężczyzna wygląda. Rozejrzała się wokół i dostrzegła siedzącego chłopaka przy stoliku pod oknem. Ledwo co łapał powietrze przy każdym łyku wody. "To musi być on..." pomyślała i usiadła do stolika obok. Ukradkiem spojrzała na niego i dostrzegła strach w jego oczach. Kiedy on odwrócił wzrok w jej stronę, Shigure udała, że patrzy przez okno. Na jej szczęście akurat działo się tam coś co mogło człowieka zainteresować. Mężczyzna jadący na koniu przez ulicę rzeczywiście przykuwa uwagę. Chłopak też tam spojrzał, po czym znowu zerknął na dziewczynę i uśmiechnął się. Shigure udała, że tego nie zauważyła i odwróciła głowę do kelnera, który właśnie podszedł do niej.
- Coś podać ?
- Tak, poproszę herbatę.
- Ile łyżeczek cukru ?
- Jedną.
Kelner kiwnął głową, a Shigure zapłaciła mu. Kiedy odszedł, dziewczyna usiadła wygodnie na krześle. I jak tutaj teraz zagadać. "A co jeśli to nie on ? Równie dobrze mógł być zmęczony z innego powody. Na przykład uprawia jakiś sport." zaczęła rozmyślać, ale zwątpiła w jakikolwiek sport, kiedy zauważyła, że chłopak ubrany jest normalnie, nie miał nawet dresu na sobie. Z rozmyślań wybudził ją kelner, który przyniósł herbatę. Shigure wypiła ją szybko i kiedy odkładała filiżankę ukradkiem spojrzała na chłopaka. I zamarła. Mogło jej się to wydawać, ale z kącika jego ust wypłynęła mała kropelka krwi, a jego oczy, wpatrujące się w nią intensywnie, były czerwone. Dziewczyna natychmiast wstała, odniosła filiżankę w odpowiednie miejsce i wybiegła z restauracji. Poczuła jak nogi odmawiają jej posłuszeństwa, a na dłoniach pojawiły się małe kropelki potu. Wiedziała, że nie powinna zwlekać i od razu udała się do biblioteki publicznej. Chciała się stamtąd dowiedzieć czy rzeczywiście wydarzyło się kiedyś takie coś, że mała dziewczynka zabiła dorosłą kobietę telefonem komórkowym. Kiedy przeszukiwała różne gazety sprzed jedenastu lat natrafiła na ciekawy artykuł. Nagłówek od razu wzbudzał dreszcze: "Zamordowana przez wampira". Shigure przekartkowała gazetę i natrafiła na artykuł. Jej oczy jednak zatrzymały się na zdjęciu dwóch kobiet. Jedna młoda, druga już w podeszłym wieku. Obie ubrane w białe kimono. Dziewczyna wyciągnęła zdjęcie swojej babci i tajemniczej kobiety i porównała z tym w gazecie. Identyczne. Pod zdjęciem w gazecie było napisane, że to ta młoda kobieta została zamordowana przez wampira, wcześniej podawano iż zginęła przez antenkę telefonu, którym rzuciła w nią mała dziewczynka. Shigure przez chwile wstrzymała oddech. Skoro to nie ona zabiła tą kobietę, to czemu ona ją śledzi. Zamyśliła się na chwilę i przypomniała sobie swój sen. Ta kobieta zupełnie inaczej wyglądała we śnie, niż kiedy spotkała ją pierwszy raz. Miała inne rysy twarzy, takie jakby męskie. W takim razie dlaczego mówiła: "Bądź przeklęta". Shigure jeszcze raz spróbowała sobie przypomnieć te słowa. O uszy obiły jej się niewyraźnie wypowiedziane słowa. Teraz już była pewna, że kobieta przez płacz niewyraźnie mówiła. Te słowa powinny brzmieć: "Bądź przeklęty". Shigure zerknęła na zdjęcie w gazecie i zauważyła napis. Głosił on: "Ta starsza kobieta obok jest siostrą zamordowanej". W tym momencie dziewczyna upuściła gazetę i zdjęcie i jak ogłupiała wpatrywała się przed siebie. Tego było już za wiele. Gazetę położyła na swoje miejsce i wyszła z biblioteki. Nagle zdała sobie sprawę iż jest strasznie ciemno mimo, że zegarek wskazywał godzinę trzynastą. Pobiegła od razu do domu. Drzwi były zamknięte, a samochody policyjne zniknęły. Weszła do środka. Dwóch ciał nie było, krwi tak samo. Usłyszała odgłos tłuczonego szkła w kuchni, tuż obok, czyjś przerażony krzyk. Najbliżej Shigure był ojciec. Wpadł do salonu i nim dziewczyna się zorientowała co się dzieje schował ją do szafy.
- Siedź tutaj cichutko, jakby cie nie było - nakazał.
Był poważny, rzadko widywała tatę takiego poważnego. Przestraszyła się jego srogiej miny i usłuchała mimo, że poczuła się w tej chwili jak małe dziecko. Zawsze słuchała się taty. Bała się mu sprzeciwić, kiedy był taki zły. Tata wybiegł z salonu. Dziewczyna wyjrzała przez niewielką szparę między drzwiami. W pomieszczeniu nie było nikogo.
Nasłuchiwała. Znów ktoś krzyknął. Słyszała płacz, to zapewne jej starsza siostra płakała wtulając się w ramię mamy mając nadzieję, że nic złego nikomu się nie stanie. Przez chwile się zamyśliła. Jej siostra najwyraźniej wróciła z Anglii. Kolejne krzyki, wymiana zdań.
- Kei! Nie! – zawyła jej mama. Prawie nie poznała tego głosu zmienionego przez płacz.
Pisk, przeraźliwy pisk, który sprawił, że siedząca w szafie dziewczyna skuliła się jeszcze bardziej.
Nagle do pokoju wpadła jej siostra. W świetle lampy widziała jak po jej policzkach spływały łzy. Chciała do niej wyjść, przytulić się, zapytać co się dzieje. Chciała, żeby obie mogły stąd iść. Razem z mamą i tatą. Tata jednak nie pozwolił jej wyjść z szafy i nie wyjdzie z niej, dopóki tata po nią nie przyjdzie.
Za siostrą do pokoju wszedł mężczyzna. Miał jasne włosy i był wysoki. Jego twarz wykrzywiona była w brzydkim grymasie, wyszczerzone zęby były całe czerwone. Shigure zastanawiała się, dlaczego są takie czerwone. Oczy też były czerwone. Czerwone oczy, utkwione w jej siostrze. Już widziała tego mężczyznę. On był w restauracji.
Podszedł do niej. Ona płakała, prosiła, żeby nic jej nie robił. On jednak nie słuchał. Zaczął ją bić, a ona tak strasznie płakała. Shigure chciała wyjść i uchronić siostrę, ale ze strachu zamknęła oczy i zakryła dłońmi uszy. Nie chciała słuchać. Nie chciała patrzeć. I chociaż nie widziała nadal mogła słyszeć. Płacz jej siostry stopniowo zanikał. Dziewczyna z każdą chwilą miała coraz mniej sił, żeby się bronić, aż w końcu stała się bierna na wszystko co robi mężczyzna. Tylko pojękuje z bólu.
W końcu cisza. Shigure odsunęła ręce od uszu. Nic nie słyszała. Jej siostra już nie płakała. Czy wszystko się skończyło?
Podniosła wzrok i krzyknęła przerażona. Przez szparę w drzwiach widziała jedynie wielkie, czerwone oko wpatrzone w nią. Zaczęła krzyczeć. Była przerażona, nikogo nie było blisko niej. Tylko ten straszny mężczyzna.
Wyraźnie zadowolony z jej krzyków otworzył drzwi do szafy i sięgnął po nią swoją dłonią. Ona również była czerwona, podobnie jak jego oczy.
- Chodź kruszynko, zabawimy się odrobinę – powiedział bardzo z siebie zadowolony.
- Zostaw dziecko – odezwał się jakiś głos w pokoju.
Mężczyzna odsunął się od niej zdziwiony obecnością innej osoby. Shigure dostrzegła kolejnego mężczyznę. Był wysoki, w czerwonym płaszczu, na głowie miał kapelusz z szerokim rondem. Trzymany w dłoni pistolet wymierzony był w mężczyznę, który znajdował się blisko dziewczyny.
Nie było żadnego ostrzeżenia. Skuliła się na huk wystrzału. Krew z rany bryznęła na jej twarzy. Krew… Już wiedziała dlaczego tamten mężczyzna miał czerwoną twarz i dłonie. Była na nich krew jej bliskich.
Spojrzała na drugiego mężczyznę. On też na nią patrzył. Widziała jego złote oczy utkwione w niej z wielką uwagą. Jego niezwykłe oczy. Czuła wirującą w nich moc, niesamowitą siłę. Oczy tego, który ją uratował.
Złote oczy.
Tylko one.
A później była już tylko ciemność.
Uff... I to koniec tejże historii. Kończy się tak, jakby miała być kontynuacja, prawda ? No... nie wiem czy będzie. Może. Póki co muszę odpocząć od pisania, bo mnie wciągnęła ta historyjka. Najlepsza jaką dotąd wymyśliłam. Po za tym miło, że się komuś to podoba. O wydaniu książki nie myślę, jeszcze nie. Muszę się podszkolić ; ].
Świrujesz z tą herbatą jeszcze bardziej niż ja sam xd
Kimiko napisał:
- To ładnie... Pewnie jak się odwrócę to będzie stał za mną jakiś psychol z piłą mechaniczną. - powiedziała do siebie i odwróciła się, ale nikogo nie było. - Za dużo nowych horrorów...
Nie ma to jak lekka kpina z hameryki ; ]
ps: booo hoo ho (>°o°)>
Cholera jasna... Rodzice "zabiłaś ją, fajnie nie?" Wszystko się dzieje jakoś spokoknie. Ale to dobrze. To buduje ten KLIMACIK ;]
I git, czekamy na następne części
Czarnowłosa postać powoli zbliżała się do Shigure. Dziewczyna zaczęła cofać się do tyłu, ale kiedy napotkała opór w postaci szafy, wiedziała, że nie ma żadnej drogi ucieczki. Zamknęła oczy i po cichu wymawiała słowa różnych modlitw. Po chwili usłyszała kroki na schodach. Otworzyła oczy i w tym samym momencie zjawa zniknęła, a do pokoju weszli rodzice dziewczyny. Popatrzyli na nią ze współczuciem i zaczęli przytulać.
- Kochanie, to było straszne ... - zaczęła jej matka. - Mam nadzieje, że wszystko w porządku ?
Shigure nie wiedziała o co chodzi. Czyżby wiedzieli o nękającej ją kobiecie ?
- O co Wam chodzi ? Jaki kataklizm ?
- Kochanie .. Chodzi o Hidekiego ...
- Ach... No tak. - urwała na chwile i wzięła głęboki wdech. - Wszystko w porządku, już wypłakałam się do poduszki.
- Ale jak to w ogóle się stało ? - spytał jej ojciec.
- Proszę Was, nie chcę o tym mówić. Dowiecie się wszystkiego od policji. A teraz ... błagam, zostawcie mnie samą...
Jej rodzice popatrzyli na siebie porozumiewawczym spojrzeniem.
- W porządku, kochanie. Rozumiemy, że chcesz zostać sama, nie będziemy Ci przeszkadzać, ale pamiętaj. Możesz liczyć na naszą pomoc w każdej chwili. - powiedziała jej matka.
- Jasne. Jak tylko będę potrzebowała pomocy, od razu zwrócę się do Was.
Kiedy jej rodzice wyszli z pokoju, Shigure spojrzała na części lusterka leżące na łóżku. Podeszła tam i patrząc na nie, mocno się zamyśliła.
- Co takiego mają one wspólnego z tym wszystkim ? - zadała sobie to pytanie na głos. Ale nie uzyskała odpowiedzi, ani od tej kobiety, ani od siebie samej. Czuła, że nie przypomniała sobie wszystkiego z tamtego strasznego wydarzenia. Sięgnęła głębiej w swój umysł i nagle przypomniała sobie coś o starej tradycji japońskiego parzenia herbaty.
- Oczywiście, zaparzę herbatkę i poczęstuje nią tą kobietę. - powiedziała do siebie i uśmiechnęła się po raz pierwszy od dwóch dni. Nagle doznała oświecenia. Jej świętej pamięci prababcia była gejszą i świetnie radziła sobie z japońskim parzeniem herbaty. Wtedy na jednym przedstawieniu duch zamordowanej gejszy przeszkodził w spektaklu. Według starych japońskich zwyczajów odpędzania złych duchów należy połączyć wszystkie części lusterka ze sobą, aby powstał z nich krąg, po czym "pokazać" duchowi. Zjawa z kolei powinna ujrzeć swoje odbicie, a po tym odchodzi do tamtego świata w spokoju i nadziei, że wracać już nie musi. Tak właśnie zrobiła babcia dziewczyny ze swoim "świętym" lusterkiem. Shigure uśmiechnęła się do siebie i powiedziała na głos:
- Babciu, wypije Twoje zdrowie ...
I już miała to zrobić, bo w lodówce pewnie jakieś piwo jest. Jednak opamiętała się i zaczęła łączyć ze sobą części lusterka. W prawdzie były wcześniej do połowy ułożone, ale z różnych powodów rozłączyły się. Shigure na nowo je połączyła, używając przy tym kleju swojego ojca. Nie ma to jak mieć w rodzinie stolarza. Po sklejeniu tych części przyjrzała się połowie lusterka. Brakowało jej tylko trzech części, aby ułożyć z tego całe lusterko. Połówkę włożyła do szuflady. Wstała i rozejrzała się po swoim pokoju. Tak, powinna spytać rodziców o klucz do tajemniczego pokoju w ich domu. To właśnie tam mieszkała jej babcia. Shigure wyszła ze swojego pokoju i zeszła w dół po schodach, po czym udała się do salonu. Tak jak przeczuwała, zastała tam rodziców. Oglądali telewizje, nie świadomi tego, że ich córka chce o coś spytać. Shigure podeszła do telewizora i, choć nie udało jej się to, zasłoniła go jakoś swoim chudym ciałem. Rodzice spojrzeli na nią i uśmiechnęli się serdecznie. Dokładnie pamiętali jak robiła tak samo mając 10 lat. Prosiła ich wtedy o pieniądze. Myśleli, że i tym razem, chcąc zapomnieć o tej tragedii, prosi ich o pieniądze w ten sposób. Jednak wyraz jej twarzy nie dawał poznać tego po sobie, wręcz przeciwnie. Był stanowczy i poważny, tak jakby miała wygłosić zaraz jakieś ważne polityczne przemówienie.
- O co chodzi ? - spytała jej matka.
- Jedna sprawa, niby zwykła, ale dla mnie bardzo ważna. Czy macie klucz od pokoju babci ? - wiedziała, że nadal go mają, ale nie wiedziała gdzie on jest.
- Oczywiście, że go mamy, jest w szufladzie w przedpokoju. Tak w ogóle, to po co Ci on ? Nigdy nie interesował Ciebie ten pokój...
- Chcę się coś dowiedzieć o mojej prababci. Mam nadzieje, że nie macie nic przeciwko ?
- Nie.
Shigure uśmiechnęła się do nich na znak podziękowania i udała się w stronę przedpokoju. Tam wygrzebała z szuflady stary, miedziany klucz, po czym udała się na górę. Kiedy stanęła przed wielkimi, starymi drzwiami, zawahała się. Rodzice opowiadali jej dużo o babci. Nie było ona zwykłą gejszą, która stara się być najpiękniejszą i najbardziej pożądaną przez mężczyzn. O nie, jej babcia była inna. Kiedy skończyła trzynaście lat zaczęła zatapiać się w tematykę zjawisk paranormalnych i "życie po życiu". W wieku siedemnastu lat przyjęła się do stowarzyszenia gejszy. Ale nie po to, żeby stać się "tą najpiękniejszą". Chodziło jej w szczególności o parzenie herbaty. A to wszystko przez to, że usłyszała od jednej ze swoich przyjaciółek historię zamordowanej gejszy pod czas parzenia herbaty. Podobno od tamtego momentu objawia się każdej gejszy, która odprawia sado*. W tym celu wyjechała z Tokio i udała się do Gion Kobu, stolicy Kioto. Tam zaczęła szkolić się na gejsze. Dawała z siebie wszystko i bardzo szybko udało jej się osiągnąć szczytny cel. Pod czas pierwszego spektaklu parzenia herbaty duch zamordowanej gejszy objawił się jej babci. Wtedy kobieta wyciągnęła swoje święte lusterko i odwróciła szkłem w stronę zjawy, ona zniknęła.
Przypomniawszy sobie to, Shigure uśmiechnęła się pod nosem i włożyła klucz do dziurki, po czym przekręciła go dwa razy w prawo. Drzwi ustąpiły od razu i same otworzyły się, pokazując wnętrze pokoju. Shigure niepewnie postawiła pierwszy krok, ale jakoś przełamała strach i weszła dalej. Nigdy nie była w tym pokoju. Jej prababcia zmarła trzy lata przed jej narodzinami, ale mimo wszystko czuła, jakby już kiedyś w nim była. Może dlatego, że ten pokój był takiej samej wielkości jak jej. Z rozmyślań wyrwał ją huk zamykanych drzwi. Gwałtownie obejrzała się za siebie. Drzwi były zamknięte, więc dziewczyna podeszła do nich i spróbowała otworzyć. Nawet nie drgnęły. Spróbowała kluczem. Też nic.
- To ładnie... Pewnie jak się odwrócę to będzie stał za mną jakiś psychol z piłą mechaniczną. - powiedziała do siebie i odwróciła się, ale nikogo nie było. - Za dużo nowych horrorów...
Rozejrzała się po pokoju jeszcze raz. Był zwyczajny, pokryty wyblakłą od słońca beżową tapetą. Na lewo od wejścia stało łóżko, jeszcze za czasów starej Japonii. Obok zgrabna, mała półka. Na lewo zaś była wielka szafa obklejona tapetą z narysowanymi drzewkami bonsai. I to wszystko, nie licząc wielkiego okna na przeciwko.
- Od czego by tu zacząć... Stać i poczekać na babcie czy samej poszukać tych części od lusterka. - powiedziała do siebie i spojrzała w stronę szafy. Nie chciała tam zaglądać, ale nie miała innego wyboru. I tak wiedziała, że będąc w tym pokoju, duch tamtej kobiety nie powinien się pokazać. Jednak mimo tego czuła tutaj obecność kogoś jeszcze. I ten ktoś na pewno nie był przyjaźnie nastawiony.
Sigure podeszła do szafy i powoli otworzyła ją. W środku było ciemno, więc włączyła wcześniej zabraną latarkę. Oświetliła górę, ale tutaj nie było wejścia na strych, więc światło latarki skierowała na podłogę. Jej wzrok zainteresowały leżące tam zdjęcia i listy. Chciała je podnieść, ale nagle jej ciało przeszył nieprzyjemny dreszcz. W jednej chwili w pokoju zrobiło się niewyobrażalnie zimno i ciemno, a latarka zaczęła stopniowo przygasać. Shigure powoli wyprostowała się i odwróciła głowę do połowy. Kątem oka zauważyła niewyraźny cień, kształtem przypominający ludzką sylwetkę. Shigure przez chwile myślała, że ktoś wszedł do pokoju, ale przypomniała sobie, że drzwi zamknęły się.
- W takim razie to musi być tamta kobieta... - szepnęła do siebie i powoli odwróciła się, ale nikogo tam nie było. Bicie jej serca było nie równe, a oddech przyspieszony. Zaczęła powoli cofać się w stronę szafy. Kiedy napotkała jej opór odwróciła się i odetchnęła z ulgą. Ale jej "radość" nie trwała za długo. Poczuła jak czyjaś ręka dotyka jej ramienia. Dziewczyna wstrzymała oddech i gwałtownie odwróciła się, ale nikogo nie było. Tym razem Shigure nie była wystraszona, a zdenerwowana. Ta kobieta zwyczajnie robi sobie z niej jaja.
- Suka... - zaklęła cicho i schyliła się do szafy, aby zabrać zdjęcia i listy. Nie udało jej się to. Zauważyła, jak lekko zakrwawiona, z długim rękawem od kimono, dłoń łapie Shigure za nadgarstek. Dziewczyna odwróciła się i zauważyła kobietę w długich do pasa czarnych włosach, które opadały na jej twarz. Była ubrana w białe kimono poplamione krwią. To była ona. Ta kobieta, która nęka Shigure od jakiegoś czasu.
- Chcesz zaszkodzić naszej przyjaźni ? - szepnęła zjawa. - Bądź przeklęta...
Po tych słowach kobieta zniknęła. Tym razem Shigure nie zastanawiała się co robić. Momentalnie schyliła się po listy i zdjęcia, po czym pobiegła do drzwi. Otworzyła je z kopniaka i nie zważając na to, że nie zamknęła ich, jak strzała wparowała do swojego pokoju. Za nim ochłonęła i doszła do siebie minęło trochę czasu. Rzuciła zdjęcia i listy na łóżko i wyszła z pokoju. Skierowała się do salonu i podeszła do ojca. Popatrzyła na niego i uśmiechnęła się .
- O co chodzi ? - spytał i podniósł lekko prawą brew.
- Mogłabym napić się od Ciebie trochę piwa ? Tylko trochę, mały łyczek ...
- No, dobrze. Ale tylko łyczek.
Shigure od razu wzięła od ojca butelkę piwa i wypiła wszystko za jednym razem.
- Dzięki! - rzuciła i oddając butelkę szybko pobiegła do swojego pokoju.
Teraz mogła przeglądnąć te zdjęcia i listy. Na zdjęciach były dwie kobiety. Jedna dużo starsza, pomarszczona, a druga bardzo młoda. Obie ubrane w kimono. Widać, że były sobie bliskie i bardzo się lubiły, bo na każdym zdjęciu obie uśmiechały się i przytulały przyjacielsko. Teraz wzięła list. Był lekko naderwany i w środku było coś twardego. Shigure wysypała zawartość. Wypadła stamtąd kartka i ... kawałek lusterka! Jednak Shigure najpierw zabrała się za czytanie listu:
"Kochana Reiko...
Udało mi się poświęcić ostatnie trzy części lusterka. Tutaj masz jedną, pozostałe dwie będą w oddzielnych kopertach.
Całuje, Minamo"
- Reika... - powtórzyła na głos to imię. - Babciu, Ty miałaś tak na imię ...
W takim razie kim była owa Minamo. W celu znalezienia odpowiedzi, Shigure przyjrzała się tej młodej kobiecie na zdjęciach. Rysy twarzy miała jakieś znajome. Układ włosów także. Shigure zamknęła na chwile oczy i przypomniała sobie wygląd tamtej kobiety.
- To ona! - krzyknęła. - Babciu... znałaś tą kobietę ...
I od razu wybiegła z pokoju. Wparowała do salonu zdyszana i podeszła do rodziców. Wzięła jeden głęboki oddech.
- Babcia znała niejaką Minamo... Kim ona była ?
Rodzice spojrzeli na siebie.
- Kochanie, nie pamiętasz ? Te wydarzenie, kiedy miałaś sześć lat... Rzuciłaś w tą kobietę komórką i wybiłaś oko, tym samym zabijając ją...
Shigure zrobiła wielkie oczy. Ta sprawa zbytnio się skomplikowała...
***
Po tylu latach [xD] i trudach jakoś napisałam ten kolejny czapter. Weekend spędzony w szpitalu był przesrany, ale właśnie tam to napisałam ^^. Kolejny rozdział, tym razem na serio, będzie za tydzień. Muszę jeszcze jakoś ogarnąć szkołę i zagrajmy na jutubie ; ].
*sado to japońska ceremonia parzenia herbaty.
Geniusz! To jedna z najlepszych opowieści jakie czytałem. Pomysł z połączeniem horroru i kryminału jest genialny. Czekam na następny rozdział z zapartym tchem...